| Refleksje po debacie |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator serwisu |
| Czwartek, 22 Grudzień 2011 20:40 |
|
Krzyż w przestrzeni publicznej – refleksje po debacie
Debata na temat krzyża w przestrzeni publicznej, do jakiej doszło z inicjatywy ks. Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego w I Liceum Katolickim w Siedlcach po patronalnym święcie Akcji Katolickiej i KSM, zmusza do refleksji. Pomysł zdejmowania krzyża z sali sejmowej pobudza wyobraźnię i prowokuje do zadawania pytań. Czy mamy prawo kwestionować obecność krzyża w przestrzeni publicznej? Czy mamy prawo domagać się usuwania krzyży? Co nas do tego upoważnia? Nasze przekonania? Chęć opisania rzeczywistości na nowo? Przekonanie o własnej mądrości i nieomylności?
Odpowiedź trzeba zacząć od stwierdzenia: krzyże w przestrzeni publicznej nie pojawiły się w wyniku zarządzenia, odgórnego nakazu czy jakiejś uchwały. Krzyże pojawiały się z potrzeby serca, potrzeby chwili – jako pamiątka, prośba , dziękczynienie, trwanie, jako sposób powiedzenia czegoś ważnego, wyjątkowego, jako widzialny znak przepełniony różnoraką symboliką. Każdy konkretny krzyż to świadectwo czasu uświęcone krwią, łzami, modlitwą, nadzieją, wiarą. Każdy konkretny krzyż to jakaś konkretna historia. Czy mamy prawo wchodzić w nią naszymi współczesnymi buciorami? „Pan głowę wstrząsnął, rękę ku bramie wyciągnąłW stronę, gdzie stałeś, i krzyż w powietrzu naznaczył; Mówić nie mógł, lecz dał znak, że zbójcy przebaczył Ja też pojąłem, ale tak się z gniewu wściekłem, Że o tym krzyżu nigdy i słowa nie rzekłem” Tak mówił Gerwazy umierającemu ks. Robakowi w „Panu Tadeuszu”. Czy po zdjęciu krzyża z sali sejmowej nie przyjdzie pora na urzędy, szkoły, szpitale? A potem czy nie trzeba będzie usuwać go np. z literatury – wszak to też przestrzeń publiczna. Zastanawiam się, czy za jakiś czas wolno będzie Gerwazemu mówić o krzyżu. Czy podmiot liryczny „Elegii o… (chłopcu polskim)” Baczyńskiego będzie mógł „ziemię przeżegnać ręką”? Czy zakończenie „Nie – Boskiej komedii” Krasińskiego nie będzie zmienione? Czy ostanie się mesjanizm w III cz. „Dziadów”? Wszak tam Polska to ukrzyżowany Chrystus? Czy Norwidowi wolno będzie tęsknić „Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony//Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,// „Bądź pochwalony!” Czy tendencja zamykania Pana Boga za kościelnym parkanem nie przeniesie się na poziom literatury? Pozwolimy istnieć krzyżowi w utworach „ religijnych” poetów (Twardowski, Pasierb, Liebert) a innym twórcom ( „świeckim”) poprzerabiamy trochę teksty. Poprawimy Kazimierza Wierzyńskiego (Może nasz krzyk o łaskę nieba// Zanadto Cię do ziemi zbliża//Lecz, Wszechwiedzący, spójrz, jak trzeba//Nam do pomocy Twego krzyża.) Uświadomimy nienowoczesność Julianowi Tuwimowi ( Piorunem ruń, gdy w imię sławy//Pyszałek chwyci broń do ręki,//Nie dopuść, żeby miecz nieprawy//Miał za rękojeść krzyż Twej męki” Sprowadzimy na właściwe tory Leopolda Staffa (Jak Ciebie, Panie mój, gwoździe do krzyża,// Tak mnie do Ciebie miłość ma przybiła// I nie oderwie mnie już żadna siła). A potem Iłłakowiczówna, Iwaszkiewicz, Gałczyński, Herbert…. Czy naprawdę chcą tego ci, którzy rozpoczęli teraz walkę z krzyżem. Nie będą pierwsi: przypominam Wielkiego Brata z pewnej powieści, w którego państwie było Ministerstwo Prawdy zajmujące się dostosowywaniem przeszłości do potrzeb chwili. Przypominam wszystkim nie tak odległe przecież czasy, gdzie np. wyprodukowano film o pewnym Janku, co to znalazł się nie wiadomo dlaczego na Syberii, na czołgu przejechał do Berlina a w pierwszym odcinku dostał sztylet z czasów Powstania Styczniowego, na którym wyryte było hasło: Honor i Ojczyzna. W ramach opisywania na nowo rzeczywistości zrezygnowano z Boga. Cyprian Kamil Norwid napisał swego czasu nowelę „Ad leones!” (Dla lwów). Mowa jest tam o rzeźbiarzu, który tworzy dzieło „Chrześcijanie dla lwów”. Dzieło to przedstawia scenę ataku lwa na trzymającą krzyż chrześcijankę na arenie cyrkowej w starożytnym Rzymie. Oglądające tę rzeźbę osoby sugerują, że jest ona tematycznie mało atrakcyjna i się nie sprzeda. Rzeźbiarz pod wpływem ich słów zmienia charakter dzieła: zamiast krzyża kobieta trzyma teraz klucz a atakujący lew staje się kufrem. Rzeźbę zaś nazywa „Kapitalizacja”. W noweli ze smutkiem zostaje to skomentowane: „Każda redakcja jest redukcją”. Jeśli do pomysłodawców akcji zdejmowania krzyży nie docierają argumenty chrześcijan wynikające z wiary, to niech zrobią wysiłek rozumowy. Kochani pomysłodawcy, nie redagujmy na nowo rzeczywistości, bo wszystko spłaszczymy. Nie redukujmy się. Tadeusz Federczyk
|
| Zmieniony: Niedziela, 22 Styczeń 2012 22:46 |



